Wracając do tematu. Dostałam mój telefonik, zostałam przeszkolona w obsłudze i świat stanął otworem. Moja fachowa młodzież potem uznała, że stworzyła potwora hi hi.
Mając dostęp do świata na każdym kroku zaczęłam z niego korzystać. Szukałam, oglądałam tutoriale, ćwiczyłam w realu. Znowu przekopywałam się przez internet. Tak trafiłam na Kwiat Dolnośląski klik. Zorganizowane, zdolne dziewczyny organizowały lll DLWC Dolnośląskie Letnie Warsztaty Craftowe (relacja).
Tyle warsztatów, pokazów, sklepów w jednym miejscu!! Całe 2 dni!! Decyzja została podjęta: jadę. To nic, że nocka przechlapana w pełnym, ciasnym autobusie. Liczyło się tylko to co na mnie czekało we Wrocławiu. Nawet moja córa dała się namówić na to przedsięwzięcie. Dostała zadanie specjalne. Była moim duplikatem i poszła na warsztaty, na które czasowo nie dałam rady. W ten sposób zasmakowałam sutaszu, dekoupage z reliefami, haftu igłą na szkle osobiście oraz bransoletkę celtycką i bizantyjską po dokładnym zdaniu relacji przez mój cierpliwy duplikat Anję.
Jeden z tych kolczyków stworzyłam na kursie pod okiem Calisty klik, a drugi w domu.
Nie czułam się jeszcze na siłach, aby coś wypróbować bez fachowego wsparcia, a że jak mówią mądrzy ludzie "kto szuka ten znajdzie", znalazłam na Inspirello zestaw startowy i filmik co i jak. Uważam, że to fajny pomysł dla początkujących. Efekt: niebieskie kolczyki.
To już moja samodzielna praca. Oj daleko mi jeszcze do mistrzyń.